O Nas
Dydaktyka
Przydatne

DZIEŃ CHORWACKI

 DZIEŃ W CHORWACJI 2014

 

 

Klub Europejski „Euro - Reymont” postanowił uczcić przyjęcie w 2013r. do Unii Europejskiej Chorwacji. W tym celu 7 kwietnia 2014r. zaprezentowano w auli II LO kulturę tego kraju. Impreza odbyła się podczas projektu „Civis Europus” w postaci odbywanego rejsu wzdłuż wybrzeża Adriatyku. To kolejny już kraj europejski, który został przybliżony społeczności „Reymonta” pod opieką mgr Donaty Koniecznej. A oto, jak przedstawił wyprawę po Chorwacji uczeń klasy 1 f, Beniamin Kolenda.

 

 lightbox

Przyjazd                                                                                                                                       

Podróż autokarem była męcząca, ale po przejechaniu granicy byliśmy tak podekscytowani, że reszta drogi minęła w zaskakującym tempie. I nawet nie potrzebowaliśmy paszportów! Wiedzieliście, że Chorwacja jest już w UE? Dzięki temu Europejczycy mogą przebywać w Chorwacji aż 90 dni, legitymując się jedynie dowodem osobistym!

                                                                                                                                              

Powitalna kolacja

Powitalna kolacja była tak obfita, że ośmieliłbym się nazwać ją obiadem. Hm… a może obiadokolacja? Tak, to chyba będzie najlepsze określenie… u svakom slučaju to było pyyyszne! Potraktowano nas niemalże po królewsku. Na przystawkę podano szynkę wędzoną i owczy ser pager, daniem głównym było ražnjici – wybornie przyrządzone mięso. Na drugie danie podano nam raki (sic!), ale nie wszyscy mieli odwagę spróbować… a szkoda, bo naprawdę było warto. Deserów zaproponowano kilka. Jedni wybrali strudle, inni orzechowce… ja niestety nie zmieściłbym nic więcej, ale przyjemnie się patrzyło, jak inni wcinali, aż im się uszy trzęsły. A wspominałem już, że „u svakom slučaju” to po chorwacku „w każdym razie”?

 

Rejs

Z samego ranka wybraliśmy się do portu. Było ciepło, a promienie słoneczne lekko muskały nasze

ciała. Na śmierć zapomniałem o kremie z filtrem, ale dzięki Bogu koleżanka uratowała mi skórę…

Płynąc jachtem mogliśmy oglądać bawiące się delfiny. Co więcej powiedziano nam, że w Chorwacji można nawet adoptować delfina, a to wszystko dzięki organizacji "Plavi svijet" (Błękitny Świat) działającej na rzecz programu ochrony delfinów. Szkoda, że nie mogę tu częściej przyjeżdżać…

 

Zwiedzanie

W południe wybraliśmy się do Parku Narodowego Jezior Plitwickich. Musieliśmy przejechać autokarem aż 200km, bo park właśnie o tyle oddalony jest od Morza Adriatyckiego, ale naprawdę nie żałowaliśmy. Tak wspaniałych krajobrazów jeszcze nigdy nie widziałem! Nie trudno uwierzyć, że doceniono to i w 1979 roku wpisano park na światową listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Później mieliśmy okazję zobaczyć takie cuda jak Pałac Dioklecjana w Splicie, Katedra w Szybeniku oraz stare miasto w Trogirze i w Dubrowniku.

Powrót

Wszystko, co dobre kiedyś się kończy… musieliśmy wracać do Polski. Chorwację będą nam przypominać liczne pamiątki, które przywieźliśmy ze sobą. Niektórzy kupili srebrną filigranową biżuterię, inni wybrali biżuterię z muszelek, inni z koralowców, a parę osób kupiło nawet haftowane obrusy! Mimo, że nie zabawiliśmy tu długo, ta wycieczka z pewnością pozostanie w naszej pamięci.

 

lightbox lightbox lightbox lightbox lightbox lightbox  lightbox lightbox lightbox

[ Cookies - info ]Oprogramowanie CMS: DragoN-NogarD © ( www: http://nogard.pl )